Karczma pod Silberbergiem Strona Główna Karczma pod Silberbergiem
UWAGA! Przenosimy się na nowy adres: http://forum.silberberg.dkonto.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Pieśń Pierwsza
Autor Wiadomość
Strandbrand 
Żywa Tarcza


Skąd: Trzyciąż (Taka wieś w Wergundii)
Wysłany: 06-03-2016, 03:54   

Widząc znikające wraz z blaskiem litery myślał że coś się zdarzy. Niestety, najwyraźniej była to jakaś cecha tego tworu. Westchnął zrezygnowany...
I wtedy Rill nachyliła się ku niemu, wyjaśniając po kolei o co chodzi. Nie wiedział skąd zaczerpnęła takie informacje, ale wierzył jej. Była jedyną osobą w pomieszczeniu która miała jakieś środki zdobycia informacji.
Rysunek smoka... kurde, czy ja wyglądam na artystę? Na co mi przyszło malować kredą po podłogach w piwnicy...
Mimo wątpliwości zaczął planować powoli jak to wszystko rozrysuje. Bajka o rycerzu ratującym księżniczkę z łap smoka... brzmiało jak niezły dowcip w obecnych warunkach, ale skoro tak. Dar Strandbrand chwycił za figurkę rycerza. Ponownie rozległy się dźwięki, w akompaniamencie których przestawił rycerza na lewą stronę prostokąta, tak że stał przodem do środka. Księżniczkę, ponownie w towarzystwie odgłosów przełożył zaś na prawą stronę i usadowił. Odwrócił się by spojrzeć na dar Tiglitza. Tak jak się spodziewał, przyglądał się jakby obydwoje z Rill postradali rozumy ale stary Robert przytknął tylko palec do ust i wskazał na dziewczynę, dając do zrozumienia by byli cicho.
A potem zaczęła śpiewać. Już wcześniej słyszał jej śpiew i jak zwykle musiał przyznać że miała wspaniały głos. Szkoda że nigdzie nie występuje ani nie wykorzystuje go, pomyślał dar Strandbrand... może gdy w końcu wygramy tę wojnę, mógłbym polecić ją jakiemuś artyście...
Otrząsnął się z zadumy. Zaczął powoli skrobać kredą po podłodze, wizualizując to co dziewczyna wyśpiewała.
Zaczął od wieży, która zaczynała się przy samej podstawie prostokąta. Nie było czasu na cały zamek, ograniczył się do okrągłej wieży, rozszerzającej się przy blankach. W miejscu gdzie siedziała księżniczka dorysował otwór okienny, zupełnie jakby czekała w oknie na swoje zbawienie. Zadowolony przesunął kredę na pole między świeżo zbudowaną wieżą a rycerzem. Zaczął rysować smoka.
Tak, zdecydowanie nie był artystą. Ale rysował. Zaczął od prostych łap z pazurami i przesunął się w górę. Ogromny brzuch z segmentami, oczyma wyobraźni widział go jako żółty. Potem narysował górne łapy smoka, również z pazurami, jedną wyciągniętą w stronę rycerza a drugą zasłaniającą wieżę, jakby nie chciał dopuścić do niej rycerza. Przyszła kolej na łeb bestii, rozwarty w potężnym ryku który słyszał za każdym razem gdy dotykali figurek. Ostre kły i nienawistne spojrzenie, na tyle na ile mógł oddać to kredą w nikłym świetle latarni. Szpiczaste uszy i dym z paszczy, jakby zaraz miał zionąć ogniem kłębiącym się w jego wnętrznościach. Pozostały tylko szczegóły. Skrzydła, które skopiował z pamięci z jakiegoś obrazu, widzianego dawno temu w domu jednego ze swoich przyjaciół. Pasowały do smoka. I ogon, sam ogon, również segmentowany od spodu. Gdyby miał czas, zapewne dorobiłby tu i tam łuski ale pieśń szła dalej.
Teraz, przy odrobinie wyobraźni można była dostrzec jak rycerz na swym koniu stoi naprzeciw smoka, który zagradzał mu drogę do wieży z księżniczką. Teraz pozostawało czekać na złoty blask... który jak się domyślał oznaczał że rysunek zadziała...
_________________
Pengantar - Eryk Strandbrand, uciekinier z Wergundii zarabiający na życie jako łowca głów.
III Turnus 2014 - Eryk Strandbrand, łowca głów pracujący jako ochroniarz Octavia Lecorde (Który Octaviem wcale nie był... to dłuższa historia)
Nelramar - Kaldel Strandbrand, magnifer czerwonego tymenu patronujący negocjacjom nad zawieszeniem broni.
II Turnus 2015 - Callan dar Strandbrand, Paladyn z łaski Modwita, działający pod przykrywką jako członek smoczej kompani. [*]
Epilog 2015 - Duch Callana dar Strandbranda, paladyna walczącego z Qa nawet po śmierci
 
 
Onfis 

Wysłany: 09-03-2016, 23:04   

Piękne słowa, piękne pieśni, piękne wizje i piękne czasy młodości kiedy baśnie żyły wraz z nami. Czy tego „chciano” od was w tej chwili? Tego nikt nie wiedział. Rill zaczęła śpiewać, a Robert stawiał kolejne kreski, które po kolei rozbłyskiwały i potem znikały. Z każdą kolejną linią kredy rosła niepewność, z każdym kolejnym wersem pieśni, co raz bardziej nic się nie działo. Aż do momentu, kiedy złote kreski połączyły się w narysowanego smoka. Czuliście, że to ten moment, kiedy nastąpi przełom. Jednak co mogło się wydarzyć? Drzwi po prostu się otworzą? Czy może to pułapka i zaraz padniecie ofiarą jakiegoś zaklęcia?
Jednak drzwi po prostu się rozpłynęły ukazując korytarz, kończący się schodami w górę. Na drewnianych schodach plasnęły kilka razy szybko bose stopy, a na górze trzasnęły drzwi. Usłyszeliście cichy, jakby tłumiony śmiech, czy się wam zdawało?
Podążyliście w górę i tym razem już bez przeszkód otworzyliście drzwi. Znajdowaliście się w jasnym, bardzo jasnym po mrokach rozświetlonych tylko lampą, pokoju. Pustym, jeśli nie liczyć kilku rozrzuconych po podłodze lalek, bardzo podobnych to tych z poprzedniej zagadki oraz regałów, dość uboga wyposażonych w książki. Zza niedomkniętych drzwi po waszej lewej stronie znów usłyszeliście tupot stóp. Już chcieliście zanim ruszyć, kiedy drzwi się zamknęły. Na głucho. Nic przez nie nie słyszeliście, nie mogliście ich otworzyć. Dodatkowo pokój przestał wam się wydawać taki jasny. Wydawało wam się, jakbyście patrzyli na wszystko zza jakiejś zasłony, czegoś, co przesłania wam światło, jakbyście czymś zasłonili oczy.
I wtedy na przeciwległej ścianie pojawiło się kilkanaście-kilkadziesiąt kresek, jakby narysowanych kredą... Policzyliście. Dokładnie dwadzieścia. Pierwsza kreska zniknęła powoli. Po niej druga i trzecia, a wy dopiero otrząsnęliście się zaskoczenia i absurdalności tej sceny. Czwarta kreska.
Zdaliście sobie sprawę, że to jakieś odliczanie. Jednak co będzie na jego końcu? Czy to pułapka? Kolejna próba? Jaki jest klucz do wyjścia? Tik-tak...

//Akcje jakie wykonacie, muszą się zmieścić w około 25 sekundach. Potem zniknie ostatnia kreska i odliczanie dobiegnie końca//
 
 
Strandbrand 
Żywa Tarcza


Skąd: Trzyciąż (Taka wieś w Wergundii)
Wysłany: 12-03-2016, 21:31   

Robert podniósł swoją laskę i uderzył prędko kilka razy w drzwi które zamknęły się przed chwilą przed nimi. Ani tłuczenie ani szarpanie nie pomogło, więc tak szybko jak mógł rzucił się do drzwi zza których przyszli i próbował je otworzyć by wydostać się z pomieszczenia. Miał bardzo złe przeczucia.
_________________
Pengantar - Eryk Strandbrand, uciekinier z Wergundii zarabiający na życie jako łowca głów.
III Turnus 2014 - Eryk Strandbrand, łowca głów pracujący jako ochroniarz Octavia Lecorde (Który Octaviem wcale nie był... to dłuższa historia)
Nelramar - Kaldel Strandbrand, magnifer czerwonego tymenu patronujący negocjacjom nad zawieszeniem broni.
II Turnus 2015 - Callan dar Strandbrand, Paladyn z łaski Modwita, działający pod przykrywką jako członek smoczej kompani. [*]
Epilog 2015 - Duch Callana dar Strandbranda, paladyna walczącego z Qa nawet po śmierci
 
 
Onfis 

Wysłany: 15-03-2016, 14:11   

Strach i panika stały się doradcami, doradcami, którzy potrafią przynieść tylko chaos. Każdy zaczął robić co innego – jedni próbowali otworzyć okna, czy stłuc szyby, inni walili w drzwi, ci którzy dysponowali magiczną mocą starali się stworzyć jakiś rodzaj ochrony przed... no właśnie, przed czym? Czego się spodziewali? Nagłych wyładować magicznych? Otwarcia drzwi klatki z potworami? Czy może uruchomienia jakiś mechanicznych pułapek? Czas biegł nieubłaganie, i tylko jeden dar Tiglitz stał niewzruszenie, widać jednak było, że jego umysł pracuje nad znalezieniem rozwiązania.
Kiedy Rill zaczęła snuć pieśń, w celu zapewnienia jakiejś choćby minimalnej ochrony, nagle stanęła jak wryta, bo poczuła inne pieśni przepływające dosłownie wszędzie dookoła niej. Krążyły po pokoju, zygzaki i spirale splotów, pomiędzy wszystkimi zgromadzonymi. Dla Rill były niesamowicie proste, jednak nie była w stanie ich ani odczytać ani zrozumieć. Widziała tylko, że inni obdarzeni mocą w pokoju również się zatrzymali i rozglądają wokół. Otrząsnęła się, straciła za dużo cennych sekund, na ścianie zostało już tylko pięć kresek. Wróciła do przerwanej pieśni, jednak musiała ją nieco okroić i skończyła gdy właśnie zaczęła znikać ze ściany ostatnia kreska. Zajęta pieśnią nie dostrzegła, co dokładnie wydarzyło się dookoła...
Robert biegł przez pokój w stronę drzwi którymi tu weszli. Była taka opowieść, którą mamki straszyły dzieci w Akwirgranie. Dzieci, które broiły, rozbijały wazony, dokuczały zwierzętom, czy wycinały różne psikusy zostaną zabrane i zamknięte w domu, który odda im każdy, nawet najmniejszy żart. Oczywiście samomyślący dom był stekiem bzdur... Ale czy aby na pewno? W tym momencie Robert był przestraszony niczym dzieciak, którego czeka kara. Pociągnął za drzwi, a te niespodziewanie otworzyły się, ukazując schody, który mi chwilę temu tutaj weszli, a na ich końcu pokój z zagadką. Dźwięk otwieranych drzwi okazał się niespodziewanie głośny i zwrócił uwagę wszystkich. No prawie wszystkich. Już po chwili większość osób rzuciła się w stronę korytarza, prawie przewracając starca. Gdy ten złapał równowagę, ostatnia kreska zniknęła ze ściany...
Zapadła cisza. Większość osób uciekła z pokoju i gnała już pewnie w stronę rzeźni, drogą którą chwilę temu przeszli. W samym pokoju jednak nie działo się zupełnie nic. Jednocześnie czuliście, jakby ciążył na was wręcz obowiązek powiedzieć coś, czuliście że to jest ta chwila, aby wypowiedzieć jakieś słowa. Słowa, które w odwiecznym rytuale padają zawsze i tutaj też powinny paść. Nie potrafiliście jednak domyśleć się, co to za słowa, choć prawie mieliście je na końcu języka. Oczekiwano od was tego, czuliście to w pełni, jednak w czym wy właśnie uczestniczyliście? Z każdą chwilą presja zwiększała się, od waszych słów mogło wiele zależeć...
Aż uczucie minęło, a drzwi prowadzące w głąb domu otworzyły się. Stanęła w nich dziewczynka, na oko mająca trochę mniej niż dziesięć lat, z włosami o barwie ciemnego brązu, zaplecionymi w dwa warkoczyki. Ubrana była w prostą zieloną sukienkę i biały fartuszek. Na szyi nosiła wisior ze szmaragdu oprawionego w surowe żelazo powyginane w skomplikowane wzory. Otworzyła usta, a Rill zapulsowało w skroniach.
-Zepsuliście wszystko! - wykrzyknęła i tupnęła nóżką – Nic nie umiecie! Mieliście powiedzieć „gotowi czy nie, szukam”!
 
 
Strandbrand 
Żywa Tarcza


Skąd: Trzyciąż (Taka wieś w Wergundii)
Wysłany: 17-03-2016, 00:35   

Patrzył jak reszta ekipy poszukiwaczy wybiega z pomieszczenia. Już miał zrobić to samo, gdy zrozumiał że odliczanie dobiegło końca w trakcie gdy tłum przepychał się do drzwi. Nieco potargany dar Sdrandbrand odwrócił się do środka pomieszczenia, oczekując ciał tych którzy nie uciekli i przyczyny ich śmierci.
Zamiast tego wymieniał zdziwione spojrzenia z Rill i dar Tiglitzem. Nic się nie wydarzyło, a jednak czuł że coś powinno się stać. Nikt i nic nie odlicza przecież na daremno. Zastanawiał się czy nie zbliżyć się do zamkniętych drzwi i nie spróbować teraz ich otworzyć, jednak jego rozmyślania zostały przerwane. Drzwi już się otworzyły, bez jego ingerencji za to z pomocą... małej dziewczynki.
-Zepsuliście wszystko! Nic nie umiecie! Mieliście powiedzieć ,,gotowi czy nie, szukam"!
Brwi Roberta powędrowały w górę szybciej niż ceny kamienic w Akwirgranie w 899. Owszem, przeczuwał że w sprawę zamieszane jest ,,coś" dziecięcego, w końcu kto inny mógłby chcieć wysłuchać bajki o rycerzu ratującym ukochaną z łap smoka. Ale... spotkanie z dziesięcioletnią dziewczynką która oskarżała ich o ,,zepsucie wszystkiego" i nieumiejętność zabawy w chowanego... Było co najmniej zaskakujące.
Zastanawiał się jak zareagować. Kusiło go by powiedzieć ,,znalazłem cię" ale nie wiedząc z czym mają tutaj do czynienia powstrzymał się. Zamiast tego spytał cicho.
-Dlaczego chcesz się z nami bawić dziecko?
Nie wiedzieć czemu wybrał takie pytanie. Mógł oczywiście spytać o wszystko inne - czy nie widziała kogoś z zaginionych, jak ma na imię, czym właściwie jest... ale wybrał takie pytanie. Liczył na to że będzie miał szansę zadać resztę ze swoich pytań.

[czyt. Robert zada te pytania jeśli po tym jednym będzie okazja :P ]
_________________
Pengantar - Eryk Strandbrand, uciekinier z Wergundii zarabiający na życie jako łowca głów.
III Turnus 2014 - Eryk Strandbrand, łowca głów pracujący jako ochroniarz Octavia Lecorde (Który Octaviem wcale nie był... to dłuższa historia)
Nelramar - Kaldel Strandbrand, magnifer czerwonego tymenu patronujący negocjacjom nad zawieszeniem broni.
II Turnus 2015 - Callan dar Strandbrand, Paladyn z łaski Modwita, działający pod przykrywką jako członek smoczej kompani. [*]
Epilog 2015 - Duch Callana dar Strandbranda, paladyna walczącego z Qa nawet po śmierci
 
 
Aver 
Szop partacz.


Skąd: z kadeckiej szafy
Wysłany: 19-03-2016, 03:21   

Pieśni. Wszędzie Pieśni, migające kolorem oktaryny, płynące poprzez przestrzeń tylko sobie znanymi ścieżkami, tworzyły kakofonię magii, której nie była w stanie pojąć, pomimo tego, iż wydawała się być tak prosta...
Potrząsnęła głową, skupiając się na własnej mocy. Przelotnie zerknęła na ścianę.
Pięć kresek.
Szlag.
Pieśń skończyła szybciej niż zamierzała, przez co wydawała się jej strasznie toporna, jednak nikt nie zwrócił na to większej uwagi, gdyż... w zasadzie nikogo więcej tu nie było. Uniosła ze zdziwieniem brwi patrząc na równie skonsternowanych pozostałych w pokoju Wergundów. Coś było na rzeczy, dobrze wiedziała co, tylko... tylko co? Przecież to jasne, że chodzi o... no o to... to coś... mhhhh...
Uczucie niedopowiedzenia było przytłaczające, ściskało głowę, rozpraszało, denerwowało. Zamknęła oczy, starając się skupić myśli, wzięła głęboki oddech... i w tym momencie to wszystko minęło, a w drzwiach stanęło dziecię ze zdenerwowaną miną. W momencie w którym otworzyło usta, by ich ofuknąć, czarownicowe skronie zapulsowały dziwnie. Zmarszczyła brwi i ścisnęła je czubkami palców, delikatnie rozmasowując. O co tu chodzi, na sprane do szarości gatki ciotki Strzygonii?!
- Zepsuliście wszystko! Nic nie umiecie! Mieliście powiedzieć ,,gotowi czy nie, szukam"!
Gdy usłyszała głos dziewczęcia aż się lekko cofnęła ze zdziwienia, szybko zastąpionego lekkim poirytowaniem. Gdybyśmy wiedzieli, co masz na myśli, to pewnie byśmy powiedzieli, pomyślała z przekąsem i już miała odpowiedzieć "Właśnie cię znaleźliśmy", ale ubiegł ją stary Strandbrand.
- Dlaczego chcesz się z nami bawić dziecko?
Zacisnęła szczęki. To oczywiste... zwyczajnie jej się nudzi. Albo ma inszy, sprytniejszy plan, zakładający niezbyt przyjemne konsekwencje.
Podczas kiedy jakaś część jej umysłu kreowała sobie owe konsekwencje, gdzieś z tyłu mógowia wykwitło nieśmiało pytanie cisnące się na usta. Skoro chciała się bawić, to może rzeczywiście zagrajmy z nią w coś?... Może wtedy nam coś powie sama z siebie?
Postanowiła, że jeśli rzeczywiście z dyplomacji starego nic nie wyniknie, to zaproponuje jej zabawę. Tylko może nie koniecznie w chowanego.
_________________
"Nie składaj obietnic, których nie możesz spełnić."
===
+ Avergill Cha'el, bambusowa łowczyni potworków = + Meriel'oarni Caernoth, cztery metry rany ciężkiej = + Słysząca Skałę Rill Pioc Ark'hant, imperialna skałomiotka = + Emilia ev. da Tirelli, sapientystka, morderczyni, agent SSW = + Inga, czarownica-sekretarka w Tymenie Mgieł = Cerys Stern, czarownica z kardamonowo-tymenowo-szakalową przeszłością = Aud Svanhildurdottir Sliabh Ard, poseł od Bryna i jednego zadania = Aina Macario, starsza Enarook z tępym nożem = Halli Auddottir, cfaniara z bandy Flodriego = + Arda, ta, która chciała dobrze = + Ava de la Corde, Czarny Diabeł, który chciał pozostać człowiekiem
 
 
 
Onfis 

Wysłany: 07-04-2016, 00:02   

-Przecież jesteście tu taj, żeby się ze mną bawić – powiedziała jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie – Po co innego byście tutaj przychodzili?
Cała scena była dziwnie nierealna. Pomimo, że za oknami był Akwirgran, to wam zdawało się, że jesteście w jakimś miejscu wyrwanym z tej rzeczywistości. Dziecko, jej przekonanie o celu waszej wizyty, gra w chowanego...
-Dlaczego pan chodzi z kijem? - dziewczynka skierowała pytanie w stronę Roberta – Czy to element jakiejś gry?
Spojrzała po was i nagle podbiegła w stronę Rill i stanęła na krawędzi narysowanego przez z nią kręgu. Rill poczuła jak jej sploty nagle pękają.
-O klasy! Klasy! Będziemy grać w klasy?! To jakaś inna wersja? Jakie są zasady? Nauczysz mnie, nauczysz? - zasypywała czarownice słowami wręcz skacząc dookoła niej.
Dlaczego to dziecko myślało tylko o zabawie? I co ono w ogóle robiło w tym domu? Czyżby było dzieckiem z opowieści, które słyszał Robert, dzieckiem które zniknęło i nigdy nie powróciło do swoich rodziców? Czy może to wszystko było tylko jednym wielkim zbiegiem okoliczności?
Będąca najbliżej dziewczynki Rill dostrzegła, że szmaragd na jej szyi nie odbija światła.
 
 
Strandbrand 
Żywa Tarcza


Skąd: Trzyciąż (Taka wieś w Wergundii)
Wysłany: 19-04-2016, 19:30   

No tak, oczywiście że z tego powodu zeszliśmy do piwnic pod rzeźnią...
Właśnie, rzeźnią. Zaczął się zastanawiać czy kiedyś słyszał coś więcej o mieszkańcach rzeźni...
Olśniło go gdy przypomniał sobie opowieści o tym miejscu. Czyżby stojąca przed nim dziewczynka była związana z Adeline? Czyżby była drugim dzieckiem Irminy dar Furt? W końcu ludzie mówili, że oprócz ciała biednej Adeline znaleziono również ciało dziecka, nie wiedzieć skąd by się tam miało wziąć. Wzdrygnął się. Bo dziewczynka na pewno nie była w pełni normalna, biorąc pod uwagę to co działo się po drodze jaką pokonali.
-Dlaczego pan chodzi z kijem? Czy to element jakiejś gry?
Dar Strandbrand otrząsnął się z zadumy gdy dziewczynka zadała mu pytanie. Już chciał odpowiedzieć, bardziej z przyzwyczajenia niż żeby naprawdę wyjaśnić - w końcu sam wychował dwójkę dzieci. Ale uwaga małej osóbki była bardzo zmienna i już po chwili zainteresowała się Rill.
To jest naprawdę dziwne...
Postanowił nie trzymać swoich podejrzeń w ukryciu. Zanim Rill mogła coś odpowiedzieć dziewczynce, zwrócił na siebie jej uwagę.
-Powiedz mi dziecko jak masz na imię? I czy twoje nazwisko przypadkiem nie brzmi... dar Furt?
_________________
Pengantar - Eryk Strandbrand, uciekinier z Wergundii zarabiający na życie jako łowca głów.
III Turnus 2014 - Eryk Strandbrand, łowca głów pracujący jako ochroniarz Octavia Lecorde (Który Octaviem wcale nie był... to dłuższa historia)
Nelramar - Kaldel Strandbrand, magnifer czerwonego tymenu patronujący negocjacjom nad zawieszeniem broni.
II Turnus 2015 - Callan dar Strandbrand, Paladyn z łaski Modwita, działający pod przykrywką jako członek smoczej kompani. [*]
Epilog 2015 - Duch Callana dar Strandbranda, paladyna walczącego z Qa nawet po śmierci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 14