Karczma pod Silberbergiem Strona Główna Karczma pod Silberbergiem
UWAGA! Przenosimy się na nowy adres: http://forum.silberberg.dkonto.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Wędrówka do kamieniołomów - Tlilo i Clovis
Autor Wiadomość
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 25-12-2015, 23:19   Wędrówka do kamieniołomów - Tlilo i Clovis

Postanowiłam nie otwierać nowego wątku, jako że w tym już nic się nie wydarzy (gdyż jeden z jego bohaterów umarł był ;) ), a i tak jest on raczej już wiadomy wszystkim.


Użyłam też imienia Clovisa - ponieważ wkrótce i tak będzie jawne, kim on jest, jako że na balu zapewne pojawi się Onfis i informacje od lominów, którzy wszak to wiedzą.


Tak więc -
- wyszliście z chatki uzdrowicielki już po zmroku, podążając na południe. Clovis prowadził bezdrożami, ani razu nie schodząc w pobliże licznych w tej okolicy osad plemienia Toho. Tlilo nigdy nie była w tej okolicy, nie miała więc innego wyjścia, jak podążać za przewodnikiem. Kilka razy, gdy zdarzyło się trafić na miejscowych w lesie (było to już bliżej świtu, w nocy Qa nie pałętają się po górach, bo się boją upiorów z bagien ;) ), Clovis zgarnął Tlilo do ziemi, dość wymownie dając do zrozumienia, że jeśli wpadnie jej do głowy zawołać czy coś, to będzie to jej ostatni czyn w życiu. Poczuła się nieco jak zakładnik, ale w sumie było to dość zrozumiałe dbanie o własne bezpieczeństwo.
Marsz trwał kilka godzin, trudno było Tlilo ocenic odległość, bo przewodnik kluczył i gubił drogę. Wreszcie dotarliście na krawędź równiny, tam, gdzie idący w kierunku pn-zach / pd-wsch łańcuch górski schodził łagodnie w pagóry i wąwozy przedgórza. W oddali we wschodzącym słońcu lśniła wstęga sporej rzeki, ale od niej dzieliło was jeszcze sporo dystansu. Clovis poprowadził w rejon, gdzie pod stopami grunt zmienił się w lekko czerwonawy. W pewnym momencie las kończył się gwałtownie, gdy podeszliście do krawędzi, u waszych stóp otworzyła się przepaść. Skała o czerwonawej barwie była ucięta równo i schodziła niemal pionową ścianą w dół o blisko 100 m. To była wysokość tak zawrotna, że oboje poczuliście się niepewnie. Zeszliście bardzo ostrożnie wzdłuż uskoku w dół.
(pytanie - czy Clovis do kamieniołomu pójdzie wraz z Tlilo czy poczeka czy w ogóle ją tu zostawi? )

Kamieniołom był czymś w rodzaju owalnej kotlinki w stoku, niemalże o pionowych ścianach. Przy ujściu owej kotlinki wydać było pozozostałości ogrodzenia, bramy, jakichś budynków, wszystko zarośnięte pokrzywą i zeschniętym obecnie chaszczem. Gdy weszliście na teren (weszłaś?), dostrzegliście więcej takich chatynek, które niegdyś musiały służyć tym,którzy kamieniołom eksplorowali.
Clovis, rozgladając się mogłeś rozpoznać mnóstwo detali, które wskazywały na wergundzkie pochodzenie, elementów narzędzi, naczyń, a nawet pozostałości bransolet kajdan - co z kolei mogło wskazywać, że w kamieniołomie pracowali więźniowie.
Tlilo, przyglądałaś sie właśnie jednemu miejscu, gdzie widać było rozmiękłą, czerwoną glinę, którą ewidentnie ktoś niedawno stąd wybierał. Widac było nieco ciemniejsze miejsca, z wyciętymi chaszczami, ale też i wykop wydawał się być kontynuacją wcześniejszych, już dobrze porośniętych. Widac to było po kształcie terenu - w skarpie u podnóża owej ciętej skały ktoś wykonał niewielkie wyrobisko, kilofem czy łopatą. Widać było też ślady kół jakiegoś wózka i stare ślady kopyt.
Gdy ty się przygladałaś miejscu, Clovis nagle zniknął.

Clovis, ona zajęła się przeglądem, ty jednak zbyt silne miałeś poczucie zagrożenia, żeby tak po prostu spacerować o świcie po otwartym terenie. Bezustannie więc obserwowałeś okolice i gdy dostrzegłeś ruch między zrujnowanymi szopami, momentalnie skoczyleś w chaszcze, żeby skupionego na Tlilo intruza zajść od tyłu.
Udało ci się to bez wielkiego trudu.
Był to stary dziad, przygarbiony i z trudem się poruszający, odziany w jakieś smutne łachy. W pierwszym odruchu chciałeś posłać mu ostrze w gardło, ale pomyślałeś, że może coś wiedzieć. Złapałeś cholerę za fraki i przyprowadziłeś do Tlilo.
Tlilo, twoje pytania, poprawione kilkoma szturchnięciami w wydaniu Clovisa, przyniosły następujący efekt.
Dziad kiedyś tu mieszkał i służył Wergundom. Gdy odeszli, pozostał i żył ze zbieractwa, w nędzy. Nie umiał się przystosować i wrócić do swoich. Ale po dłuższym szturchaniu uzyskaliście to, co was najbardziej interesowało.
Przyjeżdża tu raz na czas pewien człowiek z osady na Przełęczy. Kapłan. Poważny człek. Płaci dużą kasę (czekoladę :D ), żarcie daje i dobre rzeczy. Płaci za to, żeby mu kopać glinę. Od lat przyjeżdża, regularnie, co miesiąc-dwa. Zawsze nocą. Najpierw tej gliny zamówił cały wóz, ale potem tyle, co się w worze mieści. Ale płaci mnóśtwo za to. I płaci, żeby mordą nie kłapać (szturchnięcia najwyraźniej były warte więcej ;) ) .
Na twoje pytanie, Tlilo, kiedyż to pierwszy raz ów kapłan przylazł po glinę, odpowiedział dziad - ano osiem lat temu. Rok siódmy to był.
Rok siódmy. Ostatni raz, Tlilo, widziałaś tę datę na owym smutnym, zaniedbanym nagrobku w świątyni.
- Jak się zwie kapłan...?- zapytałaś.
- Xantique - wystękał dziad po tym, jak Clovis potarmosił nim o glebę. Xantique. Jego córka zmarła w tym roku.
Ale przecież potwór zabijał wcześniej. Wcześniej, dwa lata wcześniej, zginęła córka Huoq'a, a siostra Tlatecli...
Spojrzałaś na Clovisa podejrzliwie. Wcześniej powiedział, że nie zabija cywilów.
Pytałaś też po drodze i potwierdził raz jeszcze - nigdy nie zabił dziecka, a cywilów tylko kiedy musiał. Więc jak to poukładać...?

Do Waszej dyspozycji jest:
- jakimi informacjami się wymienicie, rozmawiając po drodze
- o co jeszcze zapytacie dziada
- co zrobicie po powrocie
Nie zdążymy raczej już nic więcej rozegrać, więc w tym momencie musimy przerwać, ale możecie ustalic dowolne relacje między postaciami :)
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 12