Karczma pod Silberbergiem Strona Główna Karczma pod Silberbergiem
UWAGA! Przenosimy się na nowy adres: http://forum.silberberg.dkonto.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przygoda #20
Autor Wiadomość
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 22-12-2014, 02:24   Przygoda #20

Uzytkowo.
Reshi.
Toruviel.
Piszcie, czy działa.
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 22-12-2014, 02:30   

Toruviel, coś puka do drzwi twojej kwatery. Zapewne nie chce ci się wystawić nosa spod koca, bo zrobiło się bardzo bardzo zimno... Ale to to puka jeszcze raz.
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 22-12-2014, 04:58   

- M-m-m-można? - Rozległo się zza drzwi wraz z kolejną serią uderzeń o drzwi. Gdyby ktoś się skupił usłyszał by też dźwięk pękającego lodu. - Mam-m-m nadzieję, że nie pozwolisz mi tutaj tak zwyczajnie z-z-za-zamarznąć pod drzwiami. N-no chyba, że coś tobie przesz-szkadzają moje kontakty z miejscow-w-wymi.

"O bogowie, gorzej stanąć nie mogłem." - Pomyślał męcząc się z butami, które przywarły do kałuży. Przykucnął i uderzył kilka razy w zamarzniętą wodę. - "W sumie to teraz trochę słabo, że Nem dalej na mój płaszcz, no ale cóż już jej go nie odbiorę. Przynajmniej się w miarę ubrałem."

Wyprostował się potem i skupił wzrok na drzwiach. - "Ciekawe czy mi otworzy czy też się na mnie obraziła. Huh."
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 22-12-2014, 23:27   

Toruviel wstała niechętnie. Musiała odpocząć, wiedziała, że czeka ją trudny okres. Poza tym musiała ułożyć sobie wszystko w głowie. Kogo diabli niosą? Zaświtało jej w głowie, gdy zakładała płaszcz, by ogrzać się choć trochę. Uchyliła drzwi, by ujrzeć skąpane w czerwonej poświacie miasto. I zmarzniętego Reshiona da Tirelliego na swoim progu. Z całą pewnością diabli. Przez twarz przebiegł jej grymas natychmiast zamaskowany - niewyspanie walczyło w niej z wyuczoną etykietą. Pozostała tylko mała zmarszczka między brwiami.
-Reshi. No proszę, cóż za zaszczyt... Koniec z knuciem? Podtruwaniem? Wejdź. - cofnęła się robiąc mu miejsce, a gdy wszedł zamknęła za nim drzwi.
Nie wiedziała co ma o nim myśleć. Walczyły w niej dwie opinie o nim: wspomnienie mężczyzny, obiecującego alchemika, który ją łatał w 880 oraz to co myślała o nim teraz. Bez wątpienia Imperium zmieni świat. Czy raczej przyprowadzi go o krok bliżej zagłady. Ale... rozmowy z da Tirellimi zwykle były ciekawe.
-Czemu zawdzięczam wizytę?
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 23-12-2014, 03:58   

W tej sytuacji oczywiście nie mieszam się w rozmowę, o ile nie zajdzie coś zmieniającego sytuację lub nie zapytacie o jakieś detale :)
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 23-12-2014, 21:51   

Czekając na odpowiedź podeszła do paleniska, które ledwie się tliło. Zaklęła w myślach własną głupotę. Mogła to zrobić nim zasnęła. Dorzuciła porostów i ułożyła je pogrzebaczem. Wskazała Reshionowi fotel, a sama nalała do kubków tego zadziwiającego owocowego wywaru z winem. Wręczyła jeden Reshiemu, usiadła na pryczy i wbiła w niego wyczekujące spojrzenie.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 24-12-2014, 03:38   

Kiedy zobaczył, że drzwi się jednak otwierają odetchnął z ulgą, na szczęście mógł już się schować w ciepłym pomieszczeniu a zasuwać dalej korytarzem, aż dotrze do swoich. Wdreptał szybciutko nie chcą robić scenki oraz by szybko schronić się w lepszych warunkach niż te panujące na korytarzu. Nie chciał też ryzykować nagłej zmiany humoru i szybkiego zatrzaśnięcia drzwi przed nosem. Wysłuchał jednym uchem złośliwych komentarzy i gdzieś się usadowił przy ogniu.

"Z knuciem? Oj nigdy, za bardzo podobają mi się te gierki. I dreszczyki emocji, które dawały. Nie mówiąc, że praktycznie korzyści prześcigały ryzyko. Ale... jakim podtruwaniem? No cóż od dawna tego nie robiłem, ale trzeba przyznać, że nigdy w to zły nie byłem i zawsze mogę moich zdolności użyć. Ale chyba nie pora na to. Co nie?" - Pomyślał kucając przy ognisku i ogrzewając sobie dłonie lekko się grabiąc.

Usiadł na fotelu dalej milcząc, najpierw skupiając się na rozgrzaniu się. Trochę po ocierał dłonie o ramiona a następnie przyjął kubek dziękując skinieniem głowy. Rozsiadł się w fotelu i wypił kilka łyków powoli. A potem odpowiedział na pytania lokatorki.

- Tak wpadłem zobaczyć co u Ciebie, podagać chwilę. Nie widzieliśmy się kilka, w no w sumie kilkanaście lat. Jakoś można ten czas odrobić póki jest okazja. - Uśmiechnął się i lekko mrugnął lewym okiem. - Ile to lat już... 20? Jakoś tak ty dalej taka piękna jak byłaś i nie widać na tobie żadnych śladów działania czasu, a ja się ledwo trzymam dzięki moim zdolnościom. Choć jest ciężko. Jednak... jednak kilka śladów tego, że czas płynie u ciebie jest. To są zmarszczki na czole? Pewnie od polityki. Oj, śmierdząca sprawa ale niestety czasami innego sposóbu aby działać dla swoich ludzi nie ma, coś o tym wiem. Ale nie o tym chcę pogadać. Na to przyjdzie czas. - Rozłożył lekko ręce. - Coś ciekawego się u Ciebie działo? Ożeniłaś się? Masz dzieci? Coś przełomowego zrobiłaś?



[By nie było, Reshi wygląda na takie +- 30 wiosen]
Ostatnio zmieniony przez Reshion vol 2 Electric Bo 24-12-2014, 03:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 24-12-2014, 14:05   

Teraz mu się zebrało na wspominki...
-Reshi, Reshi - tym razem szczerze się zaśmiała. - Może nie pamiętasz, ale wtedy w Messynie byłam dzieckiem. Ledwie przestałam nim być. A małżeństwo? Reshi, ja wiem, że Tobie zdarzyło się mieć dwóch ojców, że w Ofirze macie takie jakieś dziwne zwyczaje. Ale ja męża, a na pewno żony teraz nie szukam! Mam całe życie przed sobą i ważniejsze rzeczy do zrobienia. Jeśli ojciec nie wymyśli czegoś ze względów politycznych, to myślę, że nie ustatkuję się wcześniej niż za 5-6 loa. - upiła znów łyk. - Ale chcę tego. I chciałabym, żeby moje dzieci miały swój kraj. Żeby Nyerelume znały tylko z naszych opowieści. Ale ty chyba to samo myślisz o Ofirze, co? Jak to się stało, że Reshion da Tirelli nie posiada gromadki dzieci na wydaniu w tym momencie? Bo chyba byłyby już w takim wieku, prawda? Przecież trzymasz się o nieba całe lepiej niż Sephion przed dwudziestu laty, a jeśli dobrze pamiętam, to jesteście obecnie w podobnym wieku.
-A jeśli chodzi o rzeczy przełomowe? Nie, jak na razie nie przyłożyłam do niczego ręki bezpośrednio. Niestety. Ale moja praca, którą zaczęłam wtedy, bo musisz wiedzieć, że nim przyjechałam do Messyny jeździłam przed ponad rok po Wergundii, a potem zajmowałam się kontaktem z Wergundią właśnie oraz Talsoi. Więc chyba jako jeden z wielu czynników przyczyniłam się do nawiązania z Wergundami bliższych kontaktów i zaciśnięcia więzi z Talsoi. A poza tym? Codzienna walka o byt, próby związania końca z końcem w Ilweran. To trudne zadanie. I spoczywa na Tulya. Za to ty możesz się chyba pochwalić zdławieniem teralskiej zarazy z '95? Powinnam podziękować za uratowanie życia Elidisowi. Chociaż, teraz nie jest między nami tak jak dawniej. Polityka. Wszystko polityka. - zamilkła, zapatrzona w powierzchnię płynu w kubku. Zakręciła nim, obserwując kręgi powstające na napoju.
Tak. Wszystko polityka. Musiałam zwrócić się przeciwko Elidisowi. Musiałam. Ale ty nie musiałeś robić tego, co zrobiłeś Reshi. Choć kim ja jestem, żeby ci to teraz wypominać. Zamknęła na chwilę oczy. Ale to co zrobiliście. Nasłaliście Starych Bogów na Północ. Z ludźmi można by się porozumieć. A to nie są ludzie. I nie są to też istoty podobne naszym Bogom. Ale chyba nie zdajecie sobie sprawy z tego coście narobili.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
Ostatnio zmieniony przez Toruviel 24-12-2014, 14:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 24-12-2014, 17:17   

-Tak? No w sumie to jak wy żyjecie sobie po tysiąc lat to możecie sobie pozwolić na ustanowienie wieku dojrzałem na.. ile? - Odchylił głowę lekko do tyłu i przeniósł spojrzenie na sufit nad rozmówczynią. - Ze sto? Coś koło tego bym strzelał. Czekaj co ja powiedziałem? Ożenić? - Zaśmiał się lekko. - A wybacz, się przejęzyczyłem, miałem na myśli wychodzenia za mąż. A moich dwóch ojców to historia skomplikowana. No tym masz jeszcze całe życie mi tak zostało z mniej niż połowa tego co na razie przeżyłem. Taki ten świat okrutny, ale cóż co poradzisz? - Dodał szybko normalnym tonem. - A skoro mowa o twoim ojcu bardzo bym chciał go poznać jak będzie okazja. Chciałbym z nim parę spraw poruszyć. Czemu nie mam własnej gromadki? Bo nie mam na nią czasu. Gdybyś przyjechała do mnie to byś zauważyła, że ciągle coś robię, albo pracuje, albo nauczam, albo gdzieś wyjechałem w sprawach związanych z polityką lub biznesami. Rzadko mam czas dla siebie, niestety. Zapytaj się Emilki ile do nich przyjeżdżałem bez jakiego ważniejszego powodu. Ale cóż to jest cena jaką płacę za mojej osiągnięcia. Sephion zbliżał się do sześćdziesiątki ja dopiero do pięćdziesiątki. - Przerwał na chwilę i wziął łyka wina.

-Na moim podwórku trochę ciekawiej, pomogłem związać koniec z końcem w jednej z biedniejszych prowincji w Ofirze, nie jest teraz różowa ale już przynajmniej lepiej niż kiedyś. Teraz nie umierają dzieci bo nie czym je karmić. Teraz wkraczamy w problemy typowe dla każdej prowincji. - Przewrócił oczyma.- Średnia wizja przyszłości dla młodych, albo u mnie, albo na moim prywatnym uniwerku będą się uczyli dobrze a potem w świat lub zostaną u mnie albo muszą pracować na roli. Też za dużo wolnych miejsc nie ma więc jest tam ostra rywalizacja i presja. Większości ludzi też takie coś nie odpowiada więc muszą gdzieś wyjeżdżać aby świat liznąć. Też za dużo rzeczy wysyłamy od nas do innych miast przez co mało zostaje dla nas. - Zmarszczył trochę czoło, coś go najwyraźniej gnębiło w tej sprawie. - A o miastach mówiąc nie mamy też u siebie żadnego prawdziwego. Jakieś są tam większe wioski ale miasto z kilkoma setkami mieszkańców? O nie, o tym to można sobie pomarzyć. - Napił się, by gardło zwilżyć. Oraz zebrać na szybko myśli. - Wiesz masz trudne zadania ale ktoś je musi robić, a potem będą wam dziękowali, że udało wam się z tego wszystkiego podnieść jakoś. A ta cała zaraz, no mogę czym chwalić ale czasami mam wrażenie, że to podchodzi pod zbytnie przechwalanie się. - Mówiąc ostatnie zdanie lekki niesmak pojawił się na jego twarzy. Potem wziął kolejnego łyka by wypełnić chwilę ciszy. - No zrobisz? Polityka polityką, jest najbrudniejszą rzeczą jaką można w świecie parać, nic dziwnego, że mało kto lubi polityków. Ale nie można odmówić, że to właśnie ona wpływa na wszystko co robimy i na nasz cały świat. Poza tym czasami trzeba wsiąść sprawy w swoje ręce i coś zrobić a dalej czekać w nieskończoność.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 27-12-2014, 01:27   

Toruviel siedziała, słuchając w milczeniu.
-Widzisz Reshi, to wszystko kwestia cierpliwości... My możemy czekać latami, patrząc jak przemijają ludzkie pokolenia, ale nie zawsze jest to możliwe, a na pewno nie jest to łatwe. Nasza duma, wiara, nasz honor... To kwestia wytrzymałości i... polityki. Wiesz, bardzo często zazdroszczę Ohtat czy Lutha. Zazdroszczę Tawanien, bo oni nie muszą się paprać w niej na co dzień. Muszę robić rzeczy, których często nie znoszę. W ogóle zadziwia mnie sposób, w jaki trafiłam tutaj. Chociaż... ci ludzie mimo wszystko mnie zadziwiają. Szamanka jest straszną osobą, ale ma niezwykła wewnętrzną siłę i determinację, ale oni... są mimo wszystko tak normalni. I myślę, że to przerażające, do czego nas zmusiliście, Reshi. Wojna Bogów. Ktoś zdrowo musiał wam namieszać w głowach. - wyrzucała z siebie słowa jak katarynka. - Tego nie zaakceptuję. Nie mogę. Poza tym - co ja robię tutaj? Co robi tutaj Nem i ten Wergund? Gdzie oni są? Czemu porwali mi ojca? Kogo jeszcze mogą tu trzymać? - zamilkła gwałtownie. Zamrugała, upiła łyk napoju odetchnęła głęboko powłócząc spojrzeniem po suficie. - Jest tyle rzeczy, których nie wiem.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 29-12-2014, 13:32   

"Oj, trzeba było się pouczyć elfich kast jak była okazja. Oj, trzeba było, zaraz wypalisz, że otaty to jakaś kasta medyków czy coś podobnego. Nie w sumie to to byli chyba wojownicy ale reszty ..... już wiem co będę w kolejnym wolnym czasie przy księgach." - Pomyślał sobie kiedy elfka zaczeła uzywać słów w swoim elfickim języku. Przeważnie jak gdzieś wyjeżdżał to czytał o danych miejscu jego kulturze i zwyczajach ale niestety ani razu jeszcze nie jeździł na ziemie elfickie. Nie wiedza bolała podwójnie bo nie chciał też się zbłaźnić przez rozmówczynią.

Ehhh. - Wzdechł, ochylił głowę w bok potem upił łyka i . - Sugerujesz, że jesteśmy nienormalni? Z pewnego punktu widzenia jesteśmy pewnie bo zrobiliśmy to co zrobiliśmy. Z drugiej strony czy się stało od tego czasu coś co by wskazywało, że naprawdę jesteśmy świadkami takowej wojny? Jak na razie nic się takowego nie wydarzyło. A ty, - Wskazał na nią palcem małym palcem dłoni trzymającej kubek po tym jak się znowu napił - nie mam pojęcia co tutaj robisz. Poderjrzewam tylko, że twój ojciec ma bardzo rozsądny plan wykorzystać ludy południowe aby pomogli mu pozbyć się tego państwa, z którym graniczycie obydwoje. Styrii. A ciebie tutaj zabrał aby nikt ciebie w mieście nie skrzywidził ciebie przez niego. Za co powinna być mu wzięczna.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 29-12-2014, 17:38   

-Wybacz Reshi, ale mimo wszystko wolę nie spekulować na temat tego, co zamierza mój ojciec. A tutaj ja sama raczej niewiele mogę zrobić, zwłaszcza pozbawiona kontaktu ze światem. A poza tym nie oszukujmy się, Reshi. Myślimy inaczej. Mamy inne wartości i sposoby działania. I na tym poprzestańmy, proszę. Znasz przecież moje zdanie - zarówno na temat Styrii, Fae jak i Starych Bogów. - mówiła cicho, męczył ją ten temat. Ta rozmowa. Z nim, z człowiekiem, na temat którego jej opinia uległa tak drastycznej zmianie. - Czy wiesz, czemu Bogowie są Bogami? Skąd się bierze ich siła? Musisz, jesteś przecież Imperialistą, a oprócz tego człowiekiem wykształconym. I musisz zdawać sobie sprawę, że moc Bogów pozwalała się cywilizacjom rozwijać przez wieki. Więcej czynili dla nas dobra niż zła, a na pewno nasi Bogowie są lepszymi istotami niż te, które na nich nasłaliście. Wojna Bogów to wojna ludzi, Reshi. Krew, która zostanie przelana ubrudzi wasze ręce, bo to wy jesteście przyczyną tego konfliktu. Mścicie się z powodu własnych niepowodzeń, może nawet wiedzeni zazdrością. A na pewno zazdrością kierowałeś się ty, bo nie widzę innego powodu. Człowiek, który posługuje się nauką, przed którym jest zamknięty dostęp do mocy - czy to boskiej czy magicznej. Nie wystarczyło ci to, co miałeś? - wstała i podeszła do paleniska, żar podświetlał jej twarz od dołu. To były gorzkie i smutne słowa.

-Nie da się mieć wszystkiego w życiu. Mów co chcesz, ale Aenthil aż za dobrze o tym wiedzą. A wy chcecie odebrać nam nasze dziedzictwo, naszą wiarę... Reshi, przypomnij sobie Tawanien'Aerlinn Tavariel In'Tebri, przypomnij sobie, jak ona i jej umiłowana Silva przysłużyły się Messynie. - odwróciła się twarzą w jego stronę. - Ja winię przyczynę. Dlatego najbardziej nienawidzę Tavar. Styryjczycy to ludzie, większość z nich prawdopodobnie nawet nie wie, co miało miejsce nim ich kraj powstał. Ich też nienawidzę, ale z ludźmi można się porozumieć. Tak samo Laro... chcieli Telfamby od dawna i podjęli złą decyzję, a my byliśmy zbyt dumni. Wierzyliśmy, że uda nam się po raz kolejny powstrzymać Alta Tavar i wtedy po raz kolejny ujawniły się różnice między nami. Ale gdyby nie Tavar, nasze stosunki ocieplałyby się. - popatrzyła mu w oczy, mówiła dość beznamiętnie, z twarzą pozbawioną wyrazu.

- A obecna sytuacja to wasza wina, Reshi. Tavar odebrała nam Aenthil, Imperium chce nam odebrać naszych Ainu, naszych Bogów. Jesteśmy między młotem a kowadłem. Przepraszam, ale nie wiem, czy dzisiaj będę w stanie jeszcze normalnie z tobą porozmawiać. Póki trzymamy się z daleka od polityki... to jest możliwe. Ale sam widzisz, jak to się kończy. Ja mimo wszystko jestem idealistką. - pozwoliła sobie na niepewny uśmiech. - No, w pewnym stopniu.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 30-12-2014, 00:35   

Siedział chwilę z rękoma stykającymi się opuszkami palców tak, że tworzyły trójkąt. Opróżniony kubek stał na stoliku obok. Potem zabrał się z formurowanie odpowiedzi.

- Niestarczy mi to co mam? Cóż, zawsze chce więcej, bo w sumie to czemu nie? Swoją drogą to od tego też się bierze postęp, oczywiście w stopniu ograniczonym. Ale do złej pobudki uderzasz. Nie władam może mocami arkanicznymi i jestem zazdrosny tego, że taka ty nawet swoją obecnością na polu bitwy wzbudzasz strach w sercach wrogów a ja do tego potrzebuje torby z rzeczami. Tak zazdroszecze tobie możliwości władania wiatrem i tego, że nie musisz spędzać nocy w laboratoriach jeśli chcesz coś potem robić z nim dalej. Ale nie dlatego pomogłem zrobić to co zrobiłem.

Powiedziałaś o Styjryjczykach. Ludzie, który jest ludem banitów we własnych krajach. Ludzi, którzy mieli tam mało do stracenia, że porzucili własną ojczyzne dla obcej ziemi. Ludzi, którzy udają, że nie są Wergundami lub Ofirczykami tylko nazywają siebie ludem Pani. Ludem, który potem wałczył z własnymi braćmi i siostrami z powodu, że jakaś kobieta powiedziała tak. Ludem fanatyków i ignorantów na innych. Ty widziałaś upadek twojego i to jak jego ziemie zostały zabrane. Ja widziałem mojego i zdrady dokonywane przez wszystkich by ratować samych siebie. Nic nie boli bardziej niż nóż wbity w plecy przez osobę nazywaną "przyjacielem". - Tutaj już wstał, i mimo wypitego alkoholu stał wyprostowany i każde słowo mówił bardzo wyraźnie. Czuć było bijącą od nich rozpacz, nienawiść oraz smutek. Kolejne zdanie wypowiedział nieco histerycznie. - Wiesz co było w tym wszystkim najgorszej? Że mieliśmy dobrą szansę ich pokonać. Ale każdy z nas walczył sam. Bo troszczył się o swoją, pierdolon*, dupę. Zauważ, że nie mówimy, że jesteśmy Ofirczykami, tylko , że jesteśmy Tulosyjczykami, Messyńczykami lub Aertyńczykami. I to właśnie doprowadziło do naszego upadku. I co gorszej też, nie mówię tutaj o południu, jest jeszcze gorzej. I kto to zaczął? Przyczyną była, i jest Tavar - Jednocześnie tupnął i palcem wskazującym prawej dłoni wnokał trasę w dół. - i to ją za to winię. I to co teraz zrobiłem jest wycelowane w nią. Przewszystkim w nią. Każde państwo ma coś na kształt boga-patrona. I też ona stoi za siłą Styrii. To dzięki niej to państwo jest tam gdzie jest. A bez niej będzie niczym, jej ulundo pójdą sobie. Jej kapłani, z najpotężniejszych też znikną. I bez niej nam wszystkim, elfom i ludziom będzie się żyło lepiej.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 30-12-2014, 21:53   

Popatrzyła na niego. Zgadzała się z tym, co mówił. Jedność... gdyby tylko Laro i Aenthil na prawdę żyli wtedy w zgodzie... to potoczyłoby się zupełnie inaczej. Przypomniała jej się historia opowiedziana jej przez Aerlinn, opowieść o Telfambie... opowieść o tamtym artefakcie. In'Tebri postąpiliby inaczej, gdyby tylko ufali sobie nawzajem nawet w sprawach państwowych. Na prawdę, podzielała jego zdanie... w większości.

-Tak. Tak. Ona jest tą istotą, której trzeba się pozbyć. Ale tylko ona. Patrzę na to samolubnie, bo ja wierzę. Reshi, dla elfów moc magiczna oraz kapłańska są do siebie bardzo zbliżone. Ja, choć uczyli mnie Nolwe, nasi magowie, a właściwie tylko jeden, Elidis, wyznaję Eę i Ainu. I boli mnie fakt, że dla unicestwienia naszego wroga, ktoś chce unicestwić także naszych opiekunów. W tym jednym się nie zgadzamy. I prawdopodobnie nigdy się nie zgodzimy. - minęła go, by sprawdzić, które porosty świecą na zewnątrz. Była już spokojniejsza. Wróciła.
-Koniec z rozmową o Bogach. Tylko się kłócimy. A ja mimo wszystko chcę Cię o coś zapytać... - przygryzła delikatnie wargę. - Rozumiem, co tutaj robi Imperium... mogliście albo dać się złapać i zabić, albo uciec. Ja... trafiłam tu w niezbyt przyjemny sposób, ale jestem tu gościem. Co robią tu inni ludzie z Północy? Po co ich tu sprowadzono? I gdzie ich trzymają?
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 01-01-2015, 21:20   

- Jak koniec to koniec. - Powiedział, ni to o protest przed zmianą tematu ni to wyraz zadowolenie z końca dysputy o bogach. Zresztą już mówił o nich przez długi okres czasu Nem i trochę mu się temat, jak na razie przejadł. Usiadł na krześle i wrócił do swojej ulubionej pozy. - Po co tutaj są ludzi z północy. Cóż są potrzebni lokalnym. Po co? Stanowią dla nich źródło wiedzy. Połudnowcy nie wiedzą dużo. Właściwie wiedzą bardzo mało o nas i oni tej wiedzy potrzebują. Dobra, dalej. Gdzie ich trzymają. Chcesz ich ratować? Nie radzę, oj nie radzę. Nie masz szans strażą. Oni sami są gdzieś w tym labiryncie tuneli. Trudno do nich tracić, ja sam próbowałem tam pójść ale się zgubiłem. - Zabrał spojrzenia z twarzy Toruviel i spojrzał za nią gdzieś w lewo unosząc na krótko brwi. - Ehhh, przesrane moja droga. Pewnie skończą tak, że gdzieś tutaj w tych lochach umrą albo łaskawi ludzie szamanki ich wypuszczą. - Podniósł rękę i wskazał na drzwi. - Jaki tam kolor teraz jest? - Zamilkł na chwilę lecz zanim zebrała się u elfki na odpowiedź dodał szybko. - Możesz mi opowiedzieć jak wyglądało kiedy, dawno temu Aenthil? Zanim oni do was przyszli? Kiedy jeszcze panował tam pokój a drzewa były zieleńsze? Kiedy jeszcze tamten kraj był radośniejszy?
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 01-01-2015, 23:43   

No nic, sama ich potem poszukam. - Wciąż czerwony... Indi?!- Toruviel odpowiedziała z lekkim opóźnieniem. A usłyszawszy następne pytanie uśmiechnęła się smutno.
-To było najpiękniejsze miejsce na świecie. Czuliśmy jak las żyje, czuliśmy jego nastroje... jakby aurę panującą w nim. Żyliśmy z nim w harmonii. Poza Aenthil tak na prawdę nie mieliśmy miast takich jakie macie wy, ludzie. Może jedno lub dwa, ale dużo mniejsze. Osiedlaliśmy się wokół placówek kast, zazwyczaj twierdz lub świątyń... lub wokół siedzib wielkich rodów. To były tak na prawdę złożone posiadłości zamieszkiwane przez zróżnicowane społeczności. Jeśli chcesz, to możesz je nazwać miastami, ale dla mnie nie są one nimi. Dukty biegły od posiadłości do posiadłości. A my żyliśmy w dostatku doskonaląc nasze umiejętności. Tulya studiowali historię w zaciszach archiwów marząc o trafieniu do tych aenthilskich. Nolwe medytowali w głębi lasu, w miejscach mocy łącząc się z naturą. Kwitło rzemiosło. Tworzono pieśni. Na placach treningowych Ohtat rozbrzmiewała stal zderzająca się o stal. W ostępach Nyar i Lutha wypuszczali swe strzały. W świątyniach Tawanien wznosiły swe śpiewy. Było spokojnie i tak jak być powinno. Envyn łatali Nyar powracających z Alta Tavar, zamiast leczyć chore dzieci.
-Las był dobry i ciepły, chronił nas. Zimy były łagodne, jesienie słoneczne, lata ciepłe, a wiosną nadchodziło życie - wszystko kwitło, rosło w oczach, tonące w kwietnych girlandach świątynie Silvy zapełniały się. Zawsze uwielbiałam wiosnę... kiedy byłam malutka uciekałam z lekcji do lasu z przyjaciółmi. Rumil Faila, syn brata mojej matki, starszy ode mnie o 10 aur spadł z drzewa i pewnie by się połamał, ale wtedy ujawnił się mój talent magiczny. W rodzinie matki byli i Tulya, i Nolwe, a mnie zawsze fascynowały te słówka mamrotane przez nich. Zaczęliśmy wszyscy krzyczeć, a mnie znikąd w głowie pojawiły się dwa słowa, dzięki którym Rumil nie rozpłaszczył się na ziemi. Wierzę, że to dzięki temu wiecznemu przebywaniu w lesie los dał mi wtedy tamtą szansę.
-Ale wiesz? Zawsze żartowaliśmy z Alta Tavar... małe dzieci nie wierzą, gdy opowiada im się coś strasznego, prawda? Też myśleliśmy wtedy, że to bajka. Potem dorośliśmy i wiedzieliśmy, że to nie była tylko opowiastka, ale to takie ironiczne. Bawiliśmy się na granicy ogrodów i lasu: przegrani musieli wejść do lasu, gdzie stawali się ulundo i szukali kryjówek. A potem reszta jako Nyar i Valye śmigała za nimi. "Ulundo" łapały "elfów", a "Nyar" - "ulundo". "Vayle", jeśli narysowali krąg wokół złapanego "Nyar" mogli go uwolnić, ale sami nie mogli być uwolnieni. No te kręgi były kryjówką - trzeba było do nich wracać co jakiś czas, albo samemu zostawało się "ulundo"... - mówiła to radośnie, z szerokim uśmiechem na twarzy. Wtedy zreflektowała się. - Wybacz, Reshi. Wszystkie moje wspomnienia o Aenthil, to wspomnienia dziecka. Potem w Ilweran musiałam dorosnąć bardzo szybko. Wszyscy musieliśmy. A dzieci, które rodzą się teraz muszą dorastać jeszcze szybciej...
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
Ostatnio zmieniony przez Toruviel 01-01-2015, 23:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 02-01-2015, 14:51   

Toruviel, bezwiednie rozpięłaś płaszcz, bo zaczęło ci być gorąco. Pewnie miał z tym coś wspólnego rozgrzewający napój z kubeczka albo ciepło, którym promieniowało palenisko.
Zauważyłaś, że Reshi także od dłuższego czasu mówił bez szczękania zębami i przestał kurczowo przytulać do zmarzniętych palców gorący kubeczek. Gdy uchyliłaś lekko drzwi, co prawda uderzyła cię fala chłodu, ale nie był to już ten lodowaty podmuch jak przed chwilą. Na zewnątrz było ciemno, miałaś też wrażenie, że mgliście, w korytarzu unosił się zimny tuman mgły. Miała fioletowawą poświatę.
Ile mogło minąć czasu? Godzina? Może półtorej. Lodowata pora mogła zbliżać się już ku końcowi.
Na korytarzu panowała cisza, nie było słychać żadnych odgłosów życia, jednak w półmroku dawało się słyszeć dyskretne kapanie wody.
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 02-01-2015, 15:14   

- Rozumiem...... u nas historia potoczyła się podobnie. - Lekko odchylił głowę do tyłu, zaczął tonąć we wspomnieniach, kiedy wszystko szło dobrze. - Ofir to było państwo, któremu zazdrościły wszystkie inne ludzkie. Nie było wspanialszych miasto od naszych. Korathia, Itharos, Aerthyna, Messyna i Tułów. One były wyznacznikami rozwoju ludzkości. Nie oszukujmy się Ofir to najstarsze państwo ludzkie nam znane. Poza Starą Styria i tym czymś południowców. Ale jedno nie istniej a drugie.. cóż jak na razie stoi na niższym poziomie rozwoju technologicznego, o wiele niższym. To na nas wzorowali się architekci z Ludów Rzeki kiedy tworzyli swoje budowle. Kiedy tworzyli własne prawo. Nie było lepszych od nas. Nasze akademie były centrum ludzkiej wiedzy o świecie. Żyliśmy w dostatku, mało czego nam brakowało. Byliśmy krajem miodem i mlekiem pijącym. Polityce jako to zwykle wbijali sobie noże w plecy i truli się nawzajem ale to był wyjątek potwierdzający regułę. Kupcy albo jechali do Pethabanu aby zdobyć dobra dzięki, którym mogli żyć w dostatku do końca życia albo żyli w spokoju u nas i powoli dorabiali się fortun. Dzieci brały patyki i bawiły się w wojnę. Wojnę, której mój kraj długooo nie widział. - Zaczął mówić coraz smutniej, jakby kolejne słowa zabieriały z niego te dobre wspomnienia i zamieniały je na te smutne. Widać było, że rana zadana wtedy jeszcze się nie do końca zabliźniła. - A jak przyszła to .... to ....... to to był już początek końca. Zaatakowaliśmy Wergundię. I było pięknie. Doszliśmy aż do Akwirgranu. Już nasze enomy miały zdobyć mury tego, tak zwanego imperium zła, które zagarniało po kolei mniejsze państwa do okoła siebie. Mieliśmy stać się bohaterami. Być wychwalk przez lud wszystkich pomniejszych państw, które dzięki nam pozbyły się wergundzkiego buta. Ale nie. Zostaliśmy zdradzeni. Lud, który sami przygarneliśmy by ich chronić wbił nam nóż w plecy. - Smutek w jego głosie wyparował, ja jego miesjce zajeła obojętność. Puste, pozbawione emocji słowa wydobywały się z jego ust. - To był pierwszych w historii przypadek kiedy wroga armia wszeła w granice naszego kraju. I ...... to nie spalenie Aerthyny było najgorszą rzeczą. W sumie to nawet straty materialne nie były takie złe bo pozwolono ludności się ewakuować i sporo budynków było zbudowanych z kamienia. Najgorsze było to, że pozostałem Miasta miały jak pomóc ale zostawili swoją siostrę na pastwę losu. Oraz fragment korony, podarunek od bogów. Miał być wyznacznikiem pomyślności naszego państwa, ale niestety nam ją zabrano. Potem, to samo spotkało resztę naszych miast. A korona zniknęła. Albo jest teraz w skarbcu Serpsesa albo już poza naszym zasięgiem gdzieś u tych na górze. - Lekko pstryknął palcami i wycelował wskazujący w sufit. - Co nam teraz pozostało jak symbol naszego powodzenia został nam zabrany lub w ogóle zniknął z naszego świata? Czy to oznacza, że Wielki Ofir nigdy do nas nie powróci? Że zostaniemy do końca znani jako 5 miast a jedno państwo? - Spojrzał się badawczo ma rozmówczynie.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 02-01-2015, 17:28   

-To zależy od was, Reshi. Nie dajcie o sobie zapomnieć. Ofir taki, jakim był przestał istnieć i istniał nie będzie, póki w Itharos wpływy Styrii są tak silne. Póki nie nakłonicie Korathii do ponownego zbliżenia. To kwestia polityki przez was podejmowanej. Wiele nie zdziałacie wciąż śniąc o przeszłości. Musicie działać rozważnie. Wiem jak denerwuje Cię to, co mówię. - mówiła ledwie otwierając usta. - Porady od ludzi albo od Laro, którzy nie mogą wiedzieć, co czuję, bo nigdy nie przeżyli tego co ja i inni Aenthil. To, jak się nazywamy pozostało. Hetha-nore to gorzka nazwa - ludzie często nie wiedzą, co oznacza - Kraj Wygnania. My przypominamy sobie za każdym razem, że nasz dom jest gdzie indziej i oznajmiamy, że wrócimy tam. I staramy się jak możemy. Ale to dla nas obce - nigdy nie byliśmy zmuszeni do podejmowania decyzji w takim pośpiechu, ostatnie 42 lata to jeden z najburzliwszych okresów w naszych dziejach. Gorączkowe działania, wzmożone kontakty z ludzkimi państwami. Ale robimy co tylko możemy. Reshi, czy robicie absolutnie wszystko, na co was stać? To jest właściwe pytanie. - ponownie przysiadła na łóżku. - Zaraz zrobi się ciepło. Na zewnątrz jest fioletowo. Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym jeszcze chwilę odpocząć. Mimo wszystko nie spałam zbyt długo.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 02-01-2015, 18:47   

Już mnie wyganiasz? - Zapytał lekko sarkastycznie, widać było, że jej prośba go nie uraziła, tylko chciał się trochę podroczyć. - Czy robimy wszystko na co nas stać? Oczywiście, może tego nie widać ale naprawdę się staramy. Tylko, że my nie mamy dużego brata, który jest potęgą morską. U nas sytuacja geopolityczna ma się trochę gorzej. Na południu, jak i u was jest to co chcemy odzyskać, aktualnie wrogie nam. Na północy mam kolejnego wroga. Na zachodzie naszego byłego wroga, z którym się nie lubimy ale jest ok. Na wschód pustynia a za nią nasz kolega handlowy z którym mam stosunki neutralne. Ale teraz ponieważ nasz przeciwnik na południu ma dostać czymś co go przejedzie wałkiem to może sytuacja się odwróci. Ale jeszcze muszę ujadać się z nimi. Bo nie chcę aby też rozjechali moich.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 02-01-2015, 20:38   

-Widzisz. - uśmiechnęła się smutno. - Ta ich szamanka ma teraz skrępowane ręce, trudno jest jej przeciwstawić się Bogom. Ale ja prosiłam ją o to samo. Północ nie jest zła i nie zasługuje na bycie zmiecioną za inne wyznanie. A dzięki Talsoi my przeżyliśmy. Bez nich najpewniej byśmy wyginęli. Więc mimo wszystko wy jesteście w lepszej sytuacji. Tak myślę.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 03-01-2015, 04:06   

- No nie do końca masz racji. - Pokiwał wskazującym na lewo i prawo kilka razy. - Sprawa nie jest taka prosta. Jej ręce nie są tak bardzo skrępowane jak sądzisz oraz ... huh przeciwstawiać się bogom. Tutaj też nie masz do końca racji. A swoją drogą jeszcze kolejkę? - Zapytał się pokazując kubek. - No wiesz i tak i tak zaraz idę, więc możemy jeszcze po jednym na pożegnanie i drugą nóżkę. Po alkoholu się nawet szybciej zasypia. A kontynuując rozmowę. To poczęści jesteśmy w lepszej bo niby sami sobie jakoś radziły ale z drugiej strony mamy tylko siebie.- Uśmiechnął się połową twarzy, jakby o czymś rozmyślał.
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 04-01-2015, 01:21   

-Ja wypiję już tylko dla towarzystwa. Nie jestem wybrykiem natury, jak co niektórzy elfowie i nie mam szczególnie mocnej głowy. - uśmiechnęła się półgębkiem i ponownie napełniła kubki, swój do 1/4 objętości. - I hmm... - zmarszczyła brwi. - Co masz na myśli poprzez to, że nie ma skrępowanych rąk tak bardzo jak myślę? A Aenthil i Ofirczycy... cóż, mamy zupełnie inną mentalność i mimo wszystko, akurat nasza dwójka przy porównywaniu obecnej sytuacji politycznej jest stronnicza.
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 04-01-2015, 03:31   

- Jesteśmy stronniczy - wstał i podszedł do elfki. - ale prawda jest taka, że nasze sytuacje są podobne, wróg ten sam i straty też takie same. Więc jak to nie być i nie łączyć się w bólu. Wasz zwycięstwo to i nasze zwycięstwo. - Wzniósł kubek góry i poczekał aż rozmówczyni w niego stuknęła,

I) jak przez kilka chwil nic nie robiła to zabrał kubek i sam się napił. - Nie ma skrępowanych rąk, bo z tego co wiem, otwarcie ich nie lubi i się przeciwko nim próbuje buntować a ci nic.

II) jak stuknęła też to bierz, unosi potem kubek, jak na toast. - Za odzyskanie rzeczy nam zabranych! - Radośnie powiedział i dopił płyn jeśli było mało. Jak więcej było to tylko napił się szczodrze. - No co mam tobie powiedzieć? Że ona robi to co imperium i jak my nie obrywamy w ogóle od bogów za to? Widziałaś aby, którykolwiek z nas dostał piorunem na powierznich mimo tego co czynimy? Ona robi to samo jak na razie i też nie oberwała niczym.
Ostatnio zmieniony przez Reshion vol 2 Electric Bo 04-01-2015, 03:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 04-01-2015, 05:14   

To prawdopodobnie była wina płomiennych słów i emocji rozmowy, ale obojgu wam zrobiło się gorąco. Zanim którekolwiek zaczęło się nad tym zastanawiać, do drzwi ktoś zapukał. Inaczej, niż to się zwykle robi, pukanie było otwartą dłonią i powoli.
Za drzwiami ktoś odezwał się w języku tubylców.
Gdy Toruviel otworzyła, zobaczyliście dziewczynę, tę samą, która przedtem pomagała ci przy zakwaterowaniu. Zobaczywszy, że nie jestes sama, odezwała się mieszanką północno-tubylczą:
- Onego szukając tam towarzysz oni - wskazała ręką w kierunku kwatery Imperium - A Maiput czekali będą ona. Moja przewodnik do miejsca uczta gościów. Czas krótki mało.

/indywidualne Wasze tematy to #15 i #3, temat z ucztą to będzie #19/
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Toruviel 
droidka w wianku

Skąd: Ozorków - i tak nie wiesz gdzie to jest
Wysłany: 04-01-2015, 17:37   

-Wygląda na to, że musisz iść Reshi, albo Imperium po raz kolejny dobierze mi się do skóry. - Toruviel rzuciła oglądając się przez ramię na messyńczyka. Potem odwróciła się do Dirili. - A ja już idę i Dirili, jeśli to możliwe, czy po uczcie mogłabym się spotkać z Nem? Tą kobietą, którą pojmaliście wraz ze mną?
_________________
I turnus '12 - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia magiczka
I turnus '13 - Maja, druidka
II turnus '14 + epilog - Tulya'Toruviel Meliaor, elfia dyplomatka z magicznym wykształceniem
 
 
Reshion vol 2 Electric Bo 
To jak, umowa handlowa?


Skąd: Szczecin
Wysłany: 04-01-2015, 21:05   

- No cóż, jak już lodu nie ma tam to ja wracam do siebie. - Uśmiechnął się i wyszedł.

/spadam do #3/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13