Karczma pod Silberbergiem Strona Główna Karczma pod Silberbergiem
UWAGA! Przenosimy się na nowy adres: http://forum.silberberg.dkonto.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przygoda #11.1
Autor Wiadomość
Powój 
Villsvin
Rozwydrzona


Skąd: Z bajorka
Wysłany: 08-12-2014, 18:14   

Była już gotowa rzucić się by odciągnąć Octavia od fretki, ale na szczęście Lothel i Elidis go uprzedzili, na szczęście. Po pierwsze, nie miała szans z siłą towarzysza, po drugie - z martwego nic nie wyciągną. Gdy oni skoczyli by powstrzymać tarczownika przed przypadkowym morderstwem ona sama wsunęła dłoń do torby, a następnie do wewnętrznej kieszonki gdzie spoczywała mała szklana fiolka z zielonym proszkiem. Rozprostowała palce chowając dokładniej swój skarb i wydobyła pojemniczek. Dla postronnych musiało to wyglądać jak zwykłe szukanie specyfiku w torbie, ba nawet takowy posiadała w zaciśniętej dłoni. W tym samym momencie usłyszała oskarżenia Elidisa.
Z trudem opanowywała zirytowanie. Co za upierdliwy długouch... Jedna z jej brwi powędrowała do góry i uniosła dłoń dając znak Ofelii by się uspokoiła, to na niej spoczywała odpowiedzialność wytłumaczenia się. W przeciwieństwie do spojrzenia głos miała spokojny.
- Elidisie, jakbym chciała pomóc im to najprawdopodobniej bym was po prostu zabiła. Miałam co najmniej trzy okazje, żeby pozbyć się Octavia. Ciebie mogłam równie dobrze pozbyć się idąc tunelami, szedłeś plecami do mnie, na końcu pochodu nikt mnie nie pilnował wyciągnięcie noża i wsadzenie między żebra nie byłoby problemem. Albo w dowolnym innym momencie. Wystarczyłoby, żeby nasza skóra się zetknęła a mogłabym zatrzymać Ci akcje serca, albo doprowadzić do tak wysokiego bólu, że twoje połączenia nerwowe rozpadłyby się pod wpływem nadmiaru informacji. - przerwała z drobnym uśmieszkiem. - Po drugie, jesteś magiem. Wiesz co oznacza wyczerpanie magiczne. Ja nim nie jestem, to czego używam podczas leczenia to moja własna energia życiowa a nie miałam czasu by ją zregenerować. Porównałabym to do mniej więcej trzech, może czterech punktów many. To, że jestem w stanie się z trudem poruszać i nie odleciałam wam na placu to zasługa Keithena. Mikstury jednak też mają swoje ogranicze... - Człowiek o którym mowa właśnie przerwał jej mówiąc, że nie są tu sami.
Zerknęła na gwardzistę pytająco, mając nadzieje, że wyjaśni o co mu chodzi. Chwilę później zerknęła na pana Fretkę. Idąc w kierunku jeńca wyciągnęła dłoń do Elidisa. W szklanej fiolce był pył który zebrała z twarzy Toruviel. Zielony proszek lśnił delikatnie w świetle ogniska.
- Uznaj to za przysługę. Dla ciebie i twojej tulya. - Spojrzała w jego jasne oczy. - Zrobił to Reshion da Tirelli.
Po tych słowach przysiadła obok fretkowatego. Jej głos do tej pory rozbawiony teraz spoważniał gdy spojrzała w oczy więźnia.
- Trzeba było odpowiadać gdy było można. Teraz nie mamy czasu. - Wyciągnęła rękę w stronę jego twarzy i mimowolnie uniosła kąciki warg. - Chyba, że chcesz nam powiedzieć gdzie jest tulya oraz jasnowłosa. - Przyłożyła palce do skroni mężczyzny. - Jeśli skłamiesz wyczuje to... A chyba chcesz żyć?
_________________
Tej gry nikt nie wygrywa.
 
 
 
Elidis 
Administrator
Hydra


Skąd: Z ostatniej wioski
Wysłany: 08-12-2014, 19:02   

Elidis cierpliwie wysłuchał tłumaczeń Conv.
Były logiczne i spójne. Wiarygodne. Posługując się samym intelektem i logiką nie mógł ich obalić i musiał je przyjąć. Jednakże przez długość swojego życia nauczył się ufać instynktowi, a ten podpowiadał mu, że coś było tutaj bardzo nie tak.
Zmrużył lekko oczy, na ułamek sekundy.
Dowiem się - obiecał sam sobie.
Informacje na temat proszkowy wcale go nie uspokoiły. Wręcz przeciwnie.
To było zbyt dobrze wyważone. Mogła mu powiedzieć o tym, dość oczywistym odkryciu, od razu gdy się spotkali. Ona jednak wolała z tym poczekać i ujawnić to w nader niespodziewanej chwili. Zachowała to sobie jako kartę przetargową.
Patrz pan panie Elidis jak bardzo jestem po twojej stronie, a tym mnie oskarżasz. Nie z nami te numery Convolve - starał się jak mógł najlepiej, ale jego wiecznie podejrzliwa natura powoli brały nad nim górę, zbyt wiele się ostatnio dzieje.
Z trudem się opanował i powrócił do rzeczy ważnych.
- Nie zabijaj go Conv - mówił patrząc cały czas w oczy więźnia, - jeśli wyczujesz kłamstwo, nie zabijaj go, tylko nam to powiedz. A wtedy oddamy go w ręce tego pana - wskazał Lothela, - a on zrobi z nim rzeczy znacznie gorsze niż prosta, fizyczna śmierć. Jak z tobą skończy - zwrócił się już bezpośrednio do jeńca - to twoje myśli zaczną przypominać poplątane ciernie.
Lothel zacisnął pięści z niepokojącym trzaskiem.
- Ah! - nagle przypominał sobie - Może warto by też go przeszukać na wypadek amuletów ochronnych? No bratku, wskakuj z biżuterii!

/co do tonu arystokraty, nie mogłem odmówić sobie tej odrobiny bufonostwa :D , powiedzmy, że natchnął mnie pewien alchemik :mrgreen: /
_________________
TO JEST MOJE BAGNO!!
Ostatnio zmieniony przez Elidis 08-12-2014, 19:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Owizor 
miewał złe sny o ogórkach...


Skąd: Kraków
Wysłany: 08-12-2014, 22:53   

Przez krótką chwilę szarpał się, trzymany przez Lothela. Dopiero po dłuższej chwili się opamiętał. Niemała była w tym zasługa spojrzenia Ofelii. Nagle zrobiło mu się strasznie głupio.
Choć przestał się wiercić, elf nadal profilaktycznie go trzymał. Westchnął ze wściekłą rezygnacją, spoglądając na jeńca.
Będzie musiał potem wszystko wytłumaczyć na spokojnie siostrze. Ale najpierw trzeba było wysłuchać, co jegomość o fretkowatym wyrazie twarzy miał do powiedzenia.
Nie mogąc się ruszyć, zaczął w myślach układać dotychczas niezrozumiałe poszlaki w jedną całość. Wszystko się zazębiało. Nadal widział wiele możliwości, wiele motywacji dlaczego do tego wszystkiego doszło... ale kilka teorii zrobiło się nagle wyjątkowo prawdopodobnych. I wyjątkowo przerażających.
Słowa Styryjczyka wyrwały go z zamyślenia. Rozejrzał się, szukając wzrokiem swojej trumny.
- Lothel, możesz mnie puścić - starał się brzmieć na tyle spokojnie i racjonalnie na ile to możliwe... Ale marnie to mu wychodziło, jego głos nadal przypominał warczenie orka żądnego krwi - Musimy pilnować terenu... Oni niech przesłuchują i się kłócą...Ale bezpieczeństwo...
 
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 09-12-2014, 04:42   

- Mówiąc szczerze - odezwał się Keithen głosem, w którym brzmiało coś z lekka kpiącego - to mam wrażenie, że jesteśmy trochę otoczeni. Korytarz za mną, przynajmniej dwóch, bo rozmawiają ściszając wzrok. Amatorzy, któryś próbował wyciszyć kichanie... Korytarz na wprost, fachowcy, albo jeden człowiek, słychać głosny oddech i kroki. Nie żeby coś, ale przygotujcie sie na dalszy ciąg zabawy...
- Ten tutaj będzie musiał poczekać - westchnął Lothel, pozostałym wydało się, że z lekkim żalem. Spojrzał na Elidisa, czekając na zezwalające skinienie. Dać się zaskoczyć byłoby głupie.
- Do kur*y nędzy, ludzie! O co wam chodzi! - miauknął histerycznie jeniec, najwyraźniej tracąc rezon i przy okazji orientację w sytuacji - Nazywam się Kuvainenn... Liga Kupieckaaaa, no...!!!
Ofelia wodziła wzrokiem po waszych twarzach, czekając odpowiedzi na pytanie, które w tej chwili było dla niej najważniejsze. Nie usłyszawszy jej , skupiła się na bracie:
- Czekaj, Coni.... Argan... - powtórzyła głosem człowieka na granicy histerii - O kim wy mówicie? Kto kogo miałby zamurować...? Na litość bogini, mówcie!
/przepraszam, że wyręczam postaci, ale głupio byłoby czekać na dwa słowa ;) /
- Angela... - chrapliwym głosem odpowiedział Octavio, wyzwalając się od uchwytu Lothela, który ujrzawszy potwierdzenie (lub wydawawszy się, że ujrzawszy ;) ) odwrócił się i niemal bezszelestnie wbiegł w korytarz równoległy do tego, który wskazał gwardzista jako drugi. Styryjczyk widząc, że elf zamierza zająć się tym zagrożeniem, skupił się na korytarzu za swoimi plecami.
- Jego ukochana, jeśli dobrze rozumiem - uzupełniła Convolve... i zbladła. Cały czas trzymała palce na skroni jeńca i wyczuła pierwsza - Hej...?!
Oczy Ofelii rozszerzyły się gwałtownie. Skoczyła przed siebie zwinnym, błyskawicznym ruchem, odtrącając Elidisa z taką siłą, że ten zatoczył się na ścianę. Szarpnęła jeńca, brutalnie otwierając mu usta, jedną ręką wyszarpnęła coś z sakwy, co po chwili ciśnięte puste na kamienie okazało się być fiolką.
W pierwszym odruchu rzuciliście się, aby jej przeszkodzić, ale zatrzymaliście się w pół ruchu. Jeniec gwałtownie zaczął sinieć, na szyi i skroni żyły nabrzmiały mu jak powrozy, szarpnął się i wyprężył. Zanim Ofelia w ogóle go dotknęła.
Teraz próbowała sprawić, aby przełknął to co wlała mu do ust, wepchnęła mu palce w gardło, próbując je rozszerzyć, odchyliła głowę w tył, nawet przyłożyła usta, dmuchając mu w przełyk. Na nic. Zesztywniał jej na rękach z posiniałymi ustami.
Znieruchomiała również, położyła jeńca na ziemi i usiadła obok, kryjąc twarz w dłoniach.

Niemal jednocześnie z korytarza, w który pobiegł Lothel, dobiegł was odgłos szamotaniny i padającego ciała. Dość głośny. Plus jakiś brzdęk i łomot. I stęknięcie.

Pod przeciwległą ścianą Keithen, który w pierwszym odruchu zerwał się także w kierunku Ofelii, usłyszawszy odgłosy za sobą machnął do was w alarmujący sposób ręką, wskazując korytarz i prawie tak cicho jak elf zniknął w ciemności.

(-> wątek 18 ;) )
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Powój 
Villsvin
Rozwydrzona


Skąd: Z bajorka
Wysłany: 09-12-2014, 09:20   

//odpiszę w 18 jakoś później, bo niestety brak czasu :c//
_________________
Tej gry nikt nie wygrywa.
 
 
 
Owizor 
miewał złe sny o ogórkach...


Skąd: Kraków
Wysłany: 09-12-2014, 14:09   

/nie wiem czy dobrze zrozumiałem: Lothel zniknął w korytarzu z którego wyleciał w czasie walki Keithen, "profesjonalistów" słychać było z korytarza z którego reszta grupy wyszła, a "amatorów za plecami Keithena" słychać było z korytarza po drugiej stronie sali, si? jak nie, to poproszę szybki opis okolicy i który korytarz to który ;) /
_________________
2013 II turnus - Owizor Rożenek, szpiegujący dla Imperium mag ziemi z Ofiru
2014 II turnus, Epilog - Argan Rożenek, styryjski dezerter podszywający się pod liryzyjskiego możnego Octavia Lecorde

Nelramar - Oberon Williamson, nekromanta-sadysta podszywający się pod elfa // Ohtat'Penatis Idril - elficki dowódca gardzący po równo Wergundią i Styrią
2015 I turnus - ponownie Owizor Rożenek który to nawrócił się, by jako Sędzia Rega Ludmir romansować z pewną elfką [+]
2015 turnus +18 - Archibald dar Bregen, samozwańczy książę o słabej psychice
 
 
 
Indiana 
Administrator
Wilk dezaprobaty


Skąd: Z wilczych dołów
Wysłany: 09-12-2014, 14:20   

Dobra, to uporządkuję to tak :D Jest sobie ta sala na zbiegu korytarzy. Z grubsza prostokątna. Na dłuższych ścianach prostokąta są po dwa wloty korytarzy, ustawione tak, że każdy jest w pobliżu naroża.
Od strony, z której przyszliście:
- ten, którym szliście i gdzie siedział wartownik - nr 1
- ten, do któego było przejście z waszego korytarza, pobiegł nim Keithen i wypadł przy Ofelii, jest on w prawo od waszego korytarza - nr 2
- ten, który jest na przeciwko waszego - nr 3
- i ten na przeciwko 2 - nr 4
1 i 2, jak wiecie, jest połączony poprzecznym przejściem (tj równoległym do dłuższej ściany sali, korytarze idą z grubsza do niej prostopadle). Keithen stał u wylotu nr 2, skąd było słychać "amatorów" i tam właśnie poszedł teraz.
Keithen mówiąc o "profesjonalistach" pokazał nr 4, ale ucho elfa bez problemu wyłapało, ze ten sam odgłos idzie też z 3 - więc między nimi prawdopodobnie też jest poprzeczka. Lothel poszedł korytarzem nr 3, chcąc dorwać idących korytarzem 4 "profesjonalistów". Ktoś tam kogoś dorwał, ale nie wiecie, kto kogo.
_________________
"Boję się klatki, więzienia, do którego przywyknę z czasem, aż zniknie pamięć i potrzeba męstwa..."
"(...) niech umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie (...)"
"(...).Loyalty. Honor. A willing heart... I can ask no more than that. "
 
 
Owizor 
miewał złe sny o ogórkach...


Skąd: Kraków
Wysłany: 09-12-2014, 14:40   

czyli tak jam myślałem, tylko w lustrzanym odbiciu ;) dziękuję :)
_________________
2013 II turnus - Owizor Rożenek, szpiegujący dla Imperium mag ziemi z Ofiru
2014 II turnus, Epilog - Argan Rożenek, styryjski dezerter podszywający się pod liryzyjskiego możnego Octavia Lecorde

Nelramar - Oberon Williamson, nekromanta-sadysta podszywający się pod elfa // Ohtat'Penatis Idril - elficki dowódca gardzący po równo Wergundią i Styrią
2015 I turnus - ponownie Owizor Rożenek który to nawrócił się, by jako Sędzia Rega Ludmir romansować z pewną elfką [+]
2015 turnus +18 - Archibald dar Bregen, samozwańczy książę o słabej psychice
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 14